piątek, 29 marca 2013

"Dziwne spotkanie" Rozdział 9

                                W tym samym czasie oczami Patrycji:


 To miał być ostatni dzień z One Direction. Ten dzień miałam spędzić tylko i wyłącznie z Louisem i zapamiętać go na całe życie. Przynajmniej tak mi obiecał gdy się ze mną wczoraj umawiał. Podobno miał dla mnie jakąś niespodziankę. Kocham niespodzianki. Byłam bardzo ciekawa co to może być. Może jakiś fajny
pomysł na spędzenie tego dnia, a może jakiś prezent. W nocy nie mogłam spać, myślałam jak będą wyglądały następne godziny. Zastanawiam się co przeżywa Ania w tej chwili. Mam na dzieje że dobrze się bawi. W tej chwili usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Hej.- przywitał mnie Louis ze swoim wspaniałym uśmiechem.
-Hej
 Wyglądał jak zawsze wspaniale. Miał na sobie bluzkę na naramkach i koszulę w kratę. I na dodatek wspaniale pachniał. Osobiście kocham męskie perfumy ale bez przesady. Lecz w tym zapachu mogłabym się kąpać.
Louis zaplanował na dziś maraton z horrorami a potem spacer. Więc zapowiada się na prawdę genialny dzionek.
-To co oglądamy na początku.- spytał.
-Ten.-pokazałam mu opakowanie.
-Ok. Dobry wybór gościu lata przez cały czas z nożem. Ludzie chcą go zabić i go łapią w głupią pułapkę. Jest w nim mega dużo krwi.
-Ej mi się nie opowiada filmów- powiedział lekko wkurzonym tonem.- To może ten.-i pokazałam na inne opakowanie.
-Film który podobno jest horrorem ale bardziej można to zaliczyć do dramatów, bo główny bohater umiera i przez to są problemy.
Ej...- byłam już wkurzona.
 Niestety mój wybór filmów skończył się tym że wiedziałam o czym są wszystkie filmy bez ich oglądania.
-Zadowolony.... teraz nie mamy co oglądać.- powiedziałam do Louisa.
-Nom i to bardzo - powiedział zadowolony.
- Bo mamy więcej czasu by zrobić sobie wspaniały obiad i pogadać ze sobą.
-To nie mogłeś tego powiedzieć od razu , że nie mamy w palnie oglądać filmów? -spytałam go.
- Nie, to by było za proste, a po za tym lubię patrzeć jak się wściekasz. To jest sweet.
-Aha. Jesteś dziwny.
-Wiem. Choć do kuchni mamy dużo pracy.
 No pracy to my mieliśmy dużo. Pan kucharz wymyślił sobie sobie jakąś dziwną i trudną surówkę, pierś kurczaka robiona w nieznany mi sposób i ziemniaki oczywiście. Na deser miały być truskawki, maliny z czekoladą i bitą śmietaną. Pomysł na obiad był wspaniały, lecz przyrządzenie tego samemu graniczyło z cudem.
 Po jakiś dwóch i pół godziny mieliśmy większość zrobione i bardzo dużo do sprzątania ponieważ nie obyło się bez wariowania. Miałam na sobie sos, we włosach bułkę tartą a na twarzy śmietanę i czekoladę. Zresztą On nie wyglądał o wiele lepiej.
 Jedzenie było genialne. Odpoczynek po pracy, jedzeniu na nim też był wspaniały.
 Wieczorem poszliśmy nad rzekę. Spacerowaliśmy dosyć długo zanim usiedliśmy by odpocząć.
-Mam co dla ciebie. - powiedział Louis i wyciągnął z kieszeni małe opakowanie.
-Co to jest. - spytał gdy dostałam je do ręki.
-Otwórz.-poprosił
-Dobrze.
W pudełku była srebrna bransoletka z czerwonym serduszkiem, które miało wygrawerowane "Louis i Patrycja = przyjaźń na zawsze.
-Nie wiem co powiedzieć.- byłam bardzo zaskoczona.
- Nic nie musisz mówić. Po prostu jesteś jedyna w swoim rodzaju. Jeszcze nigdy nie spotkałem takiej dziewczyny jak ty. Myślę że przyjaźń będzie najbardziej odpowiednia ze względu na odległość, która będzie nas od jutra niestety dzielić.
- Masz rację, tylko nie spodziewałam się tego. Na prawdę zatkało mnie. Ty też jesteś wspaniały.
 Łzy zaczęły mi same lecieć. Louis mnie przytulił i pocieszał. W tamtej chwili liczyło się tylko to że gdyby nie odległość to moglibyśmy być idealną parą. Lecz nie możemy bo większość  związków na odległość nie trwa długo. Choć może ona ma rację najlepsze dla nas jest przyjaźń jak na razie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz