Od tamtego wieczoru minęły trzy dni. Od
tamtego czasu nie widziałam już Cody’ego. Nikt mnie nie prześladował. No oprócz
myśli i pomysłów, o co mu chodziło, gdy ze sobą rozmawialiśmy. To nie dawało mi
spokoju i w najbliższym czasie nie zanosiło się bym przestała o tym myśleć.
W szkole chodziłam jak marionetka. Dosłownie. Robiłam wszystko, co mi kazano, nic ponad to. Wszyscy pytali się, co zrobiłam z Laurą, bo nie zachowywałam się podobno normalnie.
Może inni tak myśleli, bo troszeczkę opuściłam się w nauce.
Nic na lekcji nie przykuwało mojej uwagi. Wszystko nie miało sensu dla mnie w
obecnej chwili. Myślałam czy spotkam jeszcze Cody’ego. Nie wiem czemu miałam
wrażenie, że jest mi potrzebny a Ja jemu. Maiłam wrażenie, że tylko on mnie
rozumie. To było do mnie nie podobne. Nigdy się nie przywiązywałam do osób
nieznanych mi. Do osób, które mnie prześladowały. Z jednej strony się go bałam,
lecz z drugiej czułam, że cos mnie do niego ciągnie, ale nie wiem co. To było
najgorsze. Poczucie bezsilności względem mojego rozumu, to było coś, czego
jeszcze nigdy nie doświadczyłam i miałam ochotę nigdy nie doświadczać.
Musiałam zbierać
się do szkoły. Moja przyjaciółka już po mnie przyjechałam. Schodząc po schodach
słyszałam jej niecierpliwe trąbienie samochodu.
-No nareszcie. Ile można na ciebie czekać??? – pytałam
poddenerwowana.
-Hej ciebie też miło widzieć. – odpowiedziałam wesoło.
- Laura, co się z tobą dzieje, jesteś jakaś inna i to nie
tylko mnie niepokoi.
-Jejku nic mi nie jest, a niby kogo jeszcze to niepokoi?-
spytałam już troszeczkę wkurzona niepotrzebnymi zarzutami.
-Wiesz… twoja mama prosiłabym z tobą porozmawiała. Jest
zaniepokojona twoimi ocenami. I tym, że od jakiegoś czasu boisz się u siebie
spać podobno.
Super po prostu. Moja mama nie potrafi porozmawiać, więc
wysyła do tego Paulinę moja najlepszą przyjaciółkę.
-Nic mi nie jest i tak wogóle to bałam się spać tylko raz u
siebie i teraz jest już wszystko w porządku.
-No dobra nie dziwię się, że boisz się tam spać. Wiesz ja
gdybym usłyszała jakieś pukanie w okno a nikogo bym nie widziała to pewnie też
bym miała cykora. – odpowiedziała przepraszająco Paulina.
-To, o co chodzi? – Spytałam skołowana.
-Mi i innym chodzi o to, że…. Jakby to powiedzieć chodzisz
po szkole taka smutna. Do nikogo się ostatnio nie odzywasz. Ciągle się
rozglądasz, jakbyś się czegoś bała albo coś w tym stylu. Nie zrozum mnie źle,
ale tak my to odbieramy.
-My, czyli kto?
-Ja i Kuba. On tez stwierdza, że coś jest z tobą nie tak, i
coś trzeba zrobić. Tylko najgorsze jest to, że nie wiemy co. Więc może wreszcie
powiesz, co jest grane.
I w tym momencie na szczęście byliśmy już w szkole, czyli
przesłuchanie miło niedługo się skończyć.
-Nic mi nie jest. Nie musicie się o mnie martwić. Wszystko
jest okej. Mam po prostu ciężkie dni i to wszystko.
-Na pewno?- spytała z niedowierzaniem.
-Tak na pewno.
-To dobrze, ale jak by coś było to możesz się do mnie albo
do Kuby zgłosić my Ci zawsze pomożemy. Mi się wydaje, że Kuba to ten… wiesz
bardzo cię lubi, więc nie zmarnuj tego. To jest naprawdę fantastyczny chłopak.
-Ej…- zaczerwieniłam się.- To jest tylko Kuba kumpel, nic więcej,
a po za tym ty się zajmij lepiej swoim Piotrkiem, co….???
-Dobra już się zamykam.
W tym momencie oby dwie
wybuchliśmy śmiechem na cała szkołę. Miałam wrażenie, że wszyscy się na nas
gapią. Lecz na szczęście tylko mi się wydawało. Kochałam Paulinę za to, że w
jednej chwili mnie wkurza swoimi pytaniami a już za chwilę śmiejemy się razem w
niebo głosy.
-To do zobaczenia na dużej
przerwie. – rzuciła na pożegnanie Paulina.
-Papa. –powiedziałam szybko, by
jeszcze mnie usłyszała.
Niestety nie chodzę z Paulina tylko do szkoły nie do klasy. Ona jest o
rok starsza ode mnie. Lecz to po niej nie widać. Jest bardziej roztrzepana niż
ja. Jak ktoś obcy z nami rozmawia to zawsze mówi, że to ja jestem ta starsza.
Oczywiście to ją strasznie wkurza, taka już jej natura. Jesteśmy wręcz
przeciwieństwem siebie. Ona jest ta zabawowa, mało odpowiedzialna i
nieprzejmującą się konsekwencjami. Ja za to uchodzę za ta rozważną, dojrzałą,
odpowiedzialną.
Lekcje mi się strasznie durzyły. Na chemii usnęłam. Pierwsze raz w mojej
karierze szkolnej coś takiego mi się zdążyło. Nauczyciel się wściekł i wysłał
mnie za to do dyrektorki. Teraz miałam historię. Koszmar. Na tej lekcji nawet
okno i ściany były ciekawsze niż to, co mówiła nauczycielka. Większość lekcji
patrzyłam się w okno. I wtedy go zobaczyłam. To był Cody. Patrzył na mnie tak
jakby na coś czekał. Stał jakieś czterdzieści metrów ode mnie a ja doskonale
widziałam jego oczy, były czarne. Widziałam w nich przepaści a za razem może
smutek, tęsknotę i wyczekiwanie. Widział, że na niego patrzę a on nawet się nie
ruszył na centymetr. Byłam zafascynowana nim, nie wiem, czemu ale również i
moim wzrokiem. Byłam pewna, że nie jestem w stanie tak dobrze widzieć, a
jednak. Gdy zadzwonił dzwonek On od razu znikł. Nie byłam w stanie zobaczyć
gdzie podążył, ponieważ zrobił to tak szybko, że to był nie możliwe. Gdy
wyszłam z sali Paulina z Kubą już na mnie czekali.
-Hej, to już długa przerwa???-
spytałam z niedowierzaniem.
-Widzisz z nią coś jest. –
powiedział mój przyjaciel
-Zapewniła mnie, że wszystko jest
okej i jej wierze. – odpowiedziała Paulina wstawiają się za mnie.
-Ja bym jej nie wierzył. Ona po
prostu tak mówi by nas uspokoić a tak naprawdę coś jest.- zapewniał ją Kuba.
-Halo.. Ja tu jestem i wszystko słyszę.
Nic mi nie jest ile razy mam wam to powtarzać żebyście odpuścili??
-Ej ja wierze.- powiedziała
urażona Paulinka.
-Ja nie odpuszczę.-zapewnił mnie
Kuba.
Do stołówki szliśmy w ciszy.
Na miejscu zastaliśmy jak zawsze
wielką kolejkę po śniadanie, więc stwierdziliśmy, że Kuba pójdzie i coś nam
kupi a my poszukamy jakiegoś normalnego miejsca do jedzenia. Gdy czekaliśmy na
Kubę Paulina opowiadała jak przez cały czas pisała z Piotrkiem Na gg nie zważając
na nauczyciela, który po pewnym czasie zabrał jej telefon i wysłał ją do
pedagog by tam poczekała na dzwonek. W sumie to nic nowego. Jej to się bardzo
często zdarza. Potem ja opowiedziałam jej jak ja wyleciałam za spanie na
lekcji. Była zdziwiona a za razem szczęśliwa. Nie mam pojęcia, o co jej wtedy chodziło.
Po jakiś pięciu minutach oczekiwania wreszcie wrócił Kuba. Kupił mi jak zawsze kanapkę,
cole i draże. Jak on mnie dobrze zna.
-Ej Lura, co ty masz z ręką????-
spytał spanikowany Kuba skazujący na moją rękę.
-A, co mam mieć? – spytałam spoglądając
na rękę.
Ręka była cała poparzona. Nie
maiłam pojęcia skąd to się wzięło. Paulina była przerażona gorzej niż ja. Kuba od razu wziął mnie do pielęgniarki i
mina „Mówiłem, że coś jest nie tak „. Byłam skołowana. Nie miałam pojęcia, co
się ze mną dzieje i gdzie ja idę. Wiedziałam tylko jedno to ma coś wspólnego z
Cody’m.
Pielęgniarka była przerażona tym, co
zobaczyła na mojej skórze. Od razu zadzwoniła na pogotowie, bo jak mówiła ona
już na to nic nie może poradzić to się nadaje tylko do lekarza. Moi przyjaciele
byli bardzo przerażeni.
Nagle w mojej głowie pojawił się
głos Cody’ego „Chodź do mnie ja ci pomogę, ja cię wyleczę” Nie miałam pojęcia,
co się ze mną już dzieje, nie sterowałam, nie miałam żadnej kontroli nad moim
ciałem. Chciałam iść do niego, miałam wrażenie, że wiem gdzie ona jest. Gdy
tylko wstałam od razu upadłam. Kuba ledwo mnie złapał i położył na podłodze.
Wyrywałam się. Chciałam dołączyć do Cody’ego nieważne gdzie by teraz był
chciałam być z nim. Nic więcej nie pamiętam zemdlałam.
Znalazłam się w dziwnym świecie. W świecie, którego jeszcze nigdy nie
widziałam i gdzie nigdy nie byłam. I w tym momencie zobaczyła mojego
wybawiciela.
-Witam cię słonko, długo do mnie
szłaś.- powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Gdzie ja jestem? I nie nazywaj
mnie tak!!Nie jestem twoim słonkiem i na pewno nigdy nie będę.- podpowiedziałam
wkurzona.
-To się zobaczy. Jesteś w swoim
śnie. Znaczy się jestem w twoim.
-Dlaczego. –spytałam skołowana.
-By pomóc ci zrozumieć, co się z tobą
dzieje. Od jakiegoś czasu czekałem na ten moment. Jesteś już gotowa.
-Na, co.. – przerwałam mu.
- Jak dasz mi powiedzieć to ci
wszystko wytłumaczę.
- Dobrze już jestem cicho.
-Naczym to ja skończyłem.. A już
wiem. Więc jak zdążyłaś zobaczyć twoja skóra zupełnie inaczej odbiera ciepło i
słońce z otoczenia. To, dlatego że jesteś już gotowa. Gotowa by poznać prawdę. Niestety
ja ci jej powiedzieć nie mogę złamałbym przyrzeczenie dane mojemu naszemu ojcu.
Mogę ci tylko powiedzieć ze wskazówki możesz, powinnaś szukać wśród pasji
twojej przyjaciółki Pauliny. Reszty musisz dowiedzieć się sama albo źle się to
dla ciebie skończy.
-Yyyy, ale co się stanie… Mam do
ciebie wiele pytań.
-Jakich?? Zadaj jedno a na nie
odpowiem. –powiedział to tonem świadczącym o tym, że się o mnie martwi.
-Czemu mam wrażenie, że pragnę być
koło ciebie z tobą? – musiałam zadać to pytanie ono najbardziej mnie dręczyło.
-To, dlatego że tak jest. Chcesz być
ze mną, ale jeszcze nie dopuszczasz do siebie tej myśli. Niestety nic więcej
nie mogę ci powiedzieć musisz sama doszukać się rozwiązania. Gdy już to zrobisz
odmieni się twoje dotychczasowe życie. Mogę cię zapewnić, że będziesz bardziej szczęśliwsza
niż dotychczas. Niestety ja już uciekam przemyśl sobie wszystko i do roboty.
Mała musisz zrobić to, co stosowne nie dla siebie ale dla innych, których
jeszcze nie znasz a niedługo pewnie poznasz.
-O, co ci chodzi??- spytałam
zagubiona w tym, co się dowiedziałam.
-Twoje decyzje, które podejmiesz
będą miały konsekwencje także dla innych. Dla rzeczy, o których nie masz pojęcia,
że w ogóle istnieją. Do zobaczenia niedługo mam nadzieje.
I zniknął zostawił mnie sama z tym wszystkim.
Obudziłam się w szpitalu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz