niedziela, 5 maja 2013

"To niewiarygodne" Rozdział 4


       Od tamtego wieczoru minęły trzy dni. Od tamtego czasu nie widziałam już Cody’ego. Nikt mnie nie prześladował. No oprócz myśli i pomysłów, o co mu chodziło, gdy ze sobą rozmawialiśmy. To nie dawało mi spokoju i w najbliższym czasie nie zanosiło się bym przestała o tym myśleć.
  
  W szkole chodziłam jak marionetka. Dosłownie. Robiłam wszystko, co mi kazano, nic ponad to.  Wszyscy pytali się, co zrobiłam z Laurą, bo nie zachowywałam się podobno normalnie.
Może inni tak myśleli, bo troszeczkę opuściłam się w nauce. Nic na lekcji nie przykuwało mojej uwagi. Wszystko nie miało sensu dla mnie w obecnej chwili. Myślałam czy spotkam jeszcze Cody’ego. Nie wiem czemu miałam wrażenie, że jest mi potrzebny a Ja jemu. Maiłam wrażenie, że tylko on mnie rozumie. To było do mnie nie podobne. Nigdy się nie przywiązywałam do osób nieznanych mi. Do osób, które mnie prześladowały. Z jednej strony się go bałam, lecz z drugiej czułam, że cos mnie do niego ciągnie, ale nie wiem co. To było najgorsze. Poczucie bezsilności względem mojego rozumu, to było coś, czego jeszcze nigdy nie doświadczyłam i miałam ochotę nigdy nie doświadczać.
    Musiałam zbierać się do szkoły. Moja przyjaciółka już po mnie przyjechałam. Schodząc po schodach słyszałam jej niecierpliwe trąbienie samochodu.
-No nareszcie. Ile można na ciebie czekać??? – pytałam poddenerwowana.
-Hej ciebie też miło widzieć. – odpowiedziałam wesoło.
- Laura, co się z tobą dzieje, jesteś jakaś inna i to nie tylko mnie niepokoi.
-Jejku nic mi nie jest, a niby kogo jeszcze to niepokoi?- spytałam już troszeczkę wkurzona niepotrzebnymi zarzutami.
-Wiesz… twoja mama prosiłabym z tobą porozmawiała. Jest zaniepokojona twoimi ocenami. I tym, że od jakiegoś czasu boisz się u siebie spać podobno.
Super po prostu. Moja mama nie potrafi porozmawiać, więc wysyła do tego Paulinę moja najlepszą przyjaciółkę.
-Nic mi nie jest i tak wogóle to bałam się spać tylko raz u siebie i teraz jest już wszystko w porządku.
-No dobra nie dziwię się, że boisz się tam spać. Wiesz ja gdybym usłyszała jakieś pukanie w okno a nikogo bym nie widziała to pewnie też bym miała cykora. – odpowiedziała przepraszająco Paulina.
-To, o co chodzi? – Spytałam skołowana.
-Mi i innym chodzi o to, że…. Jakby to powiedzieć chodzisz po szkole taka smutna. Do nikogo się ostatnio nie odzywasz. Ciągle się rozglądasz, jakbyś się czegoś bała albo coś w tym stylu. Nie zrozum mnie źle, ale tak my to odbieramy.
-My, czyli kto?
-Ja i Kuba. On tez stwierdza, że coś jest z tobą nie tak, i coś trzeba zrobić. Tylko najgorsze jest to, że nie wiemy co. Więc może wreszcie powiesz, co jest grane.
I w tym momencie na szczęście byliśmy już w szkole, czyli przesłuchanie miło niedługo się skończyć.
-Nic mi nie jest. Nie musicie się o mnie martwić. Wszystko jest okej. Mam po prostu ciężkie dni i to wszystko.
-Na pewno?- spytała z niedowierzaniem.
-Tak na pewno.
-To dobrze, ale jak by coś było to możesz się do mnie albo do Kuby zgłosić my Ci zawsze pomożemy. Mi się wydaje, że Kuba to ten… wiesz bardzo cię lubi, więc nie zmarnuj tego. To jest naprawdę fantastyczny chłopak.
-Ej…- zaczerwieniłam się.- To jest tylko Kuba kumpel, nic więcej, a po za tym ty się zajmij lepiej swoim Piotrkiem, co….???
-Dobra już się zamykam.
W tym momencie oby dwie wybuchliśmy śmiechem na cała szkołę. Miałam wrażenie, że wszyscy się na nas gapią. Lecz na szczęście tylko mi się wydawało. Kochałam Paulinę za to, że w jednej chwili mnie wkurza swoimi pytaniami a już za chwilę śmiejemy się razem w niebo głosy.
-To do zobaczenia na dużej przerwie. – rzuciła na pożegnanie Paulina.
-Papa. –powiedziałam szybko, by jeszcze mnie usłyszała.
    Niestety nie chodzę z Paulina tylko do szkoły nie do klasy. Ona jest o rok starsza ode mnie. Lecz to po niej nie widać. Jest bardziej roztrzepana niż ja. Jak ktoś obcy z nami rozmawia to zawsze mówi, że to ja jestem ta starsza. Oczywiście to ją strasznie wkurza, taka już jej natura. Jesteśmy wręcz przeciwieństwem siebie. Ona jest ta zabawowa, mało odpowiedzialna i nieprzejmującą się konsekwencjami. Ja za to uchodzę za ta rozważną, dojrzałą, odpowiedzialną.
   Lekcje mi się strasznie durzyły. Na chemii usnęłam. Pierwsze raz w mojej karierze szkolnej coś takiego mi się zdążyło. Nauczyciel się wściekł i wysłał mnie za to do dyrektorki. Teraz miałam historię. Koszmar. Na tej lekcji nawet okno i ściany były ciekawsze niż to, co mówiła nauczycielka. Większość lekcji patrzyłam się w okno. I wtedy go zobaczyłam. To był Cody. Patrzył na mnie tak jakby na coś czekał. Stał jakieś czterdzieści metrów ode mnie a ja doskonale widziałam jego oczy, były czarne. Widziałam w nich przepaści a za razem może smutek, tęsknotę i wyczekiwanie. Widział, że na niego patrzę a on nawet się nie ruszył na centymetr. Byłam zafascynowana nim, nie wiem, czemu ale również i moim wzrokiem. Byłam pewna, że nie jestem w stanie tak dobrze widzieć, a jednak. Gdy zadzwonił dzwonek On od razu znikł. Nie byłam w stanie zobaczyć gdzie podążył, ponieważ zrobił to tak szybko, że to był nie możliwe. Gdy wyszłam z sali Paulina z Kubą już na mnie czekali.
-Hej, to już długa przerwa???- spytałam z niedowierzaniem.
-Widzisz z nią coś jest. – powiedział mój przyjaciel
-Zapewniła mnie, że wszystko jest okej i jej wierze. – odpowiedziała Paulina wstawiają się za mnie.
-Ja bym jej nie wierzył. Ona po prostu tak mówi by nas uspokoić a tak naprawdę coś jest.- zapewniał ją Kuba.
-Halo.. Ja tu jestem i wszystko słyszę. Nic mi nie jest ile razy mam wam to powtarzać żebyście odpuścili??
-Ej ja wierze.- powiedziała urażona Paulinka.
-Ja nie odpuszczę.-zapewnił mnie Kuba.
      Do stołówki szliśmy w ciszy.
Na miejscu zastaliśmy jak zawsze wielką kolejkę po śniadanie, więc stwierdziliśmy, że Kuba pójdzie i coś nam kupi a my poszukamy jakiegoś normalnego miejsca do jedzenia. Gdy czekaliśmy na Kubę Paulina opowiadała jak przez cały czas pisała z Piotrkiem Na gg nie zważając na nauczyciela, który po pewnym czasie zabrał jej telefon i wysłał ją do pedagog by tam poczekała na dzwonek. W sumie to nic nowego. Jej to się bardzo często zdarza. Potem ja opowiedziałam jej jak ja wyleciałam za spanie na lekcji. Była zdziwiona a za razem szczęśliwa. Nie mam pojęcia, o co jej wtedy chodziło. Po jakiś pięciu minutach oczekiwania wreszcie wrócił Kuba. Kupił mi jak zawsze kanapkę, cole i draże. Jak on mnie dobrze zna.
-Ej Lura, co ty masz z ręką????- spytał spanikowany Kuba skazujący na moją rękę.
-A, co mam mieć? – spytałam spoglądając na rękę.
Ręka była cała poparzona. Nie maiłam pojęcia skąd to się wzięło. Paulina była przerażona gorzej niż ja.  Kuba od razu wziął mnie do pielęgniarki i mina „Mówiłem, że coś jest nie tak „. Byłam skołowana. Nie miałam pojęcia, co się ze mną dzieje i gdzie ja idę. Wiedziałam tylko jedno to ma coś wspólnego z Cody’m.
     Pielęgniarka była przerażona tym, co zobaczyła na mojej skórze. Od razu zadzwoniła na pogotowie, bo jak mówiła ona już na to nic nie może poradzić to się nadaje tylko do lekarza. Moi przyjaciele byli bardzo przerażeni.
Nagle w mojej głowie pojawił się głos Cody’ego „Chodź do mnie ja ci pomogę, ja cię wyleczę” Nie miałam pojęcia, co się ze mną już dzieje, nie sterowałam, nie miałam żadnej kontroli nad moim ciałem. Chciałam iść do niego, miałam wrażenie, że wiem gdzie ona jest. Gdy tylko wstałam od razu upadłam. Kuba ledwo mnie złapał i położył na podłodze. Wyrywałam się. Chciałam dołączyć do Cody’ego nieważne gdzie by teraz był chciałam być z nim. Nic więcej nie pamiętam zemdlałam.
    Znalazłam się w dziwnym świecie. W świecie, którego jeszcze nigdy nie widziałam i gdzie nigdy nie byłam. I w tym momencie zobaczyła mojego wybawiciela.
-Witam cię słonko, długo do mnie szłaś.- powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Gdzie ja jestem? I nie nazywaj mnie tak!!Nie jestem twoim słonkiem i na pewno nigdy nie będę.- podpowiedziałam wkurzona.
-To się zobaczy. Jesteś w swoim śnie. Znaczy się jestem w twoim.
-Dlaczego. –spytałam skołowana.
-By pomóc ci zrozumieć, co się z tobą dzieje. Od jakiegoś czasu czekałem na ten moment. Jesteś już gotowa.
-Na, co.. – przerwałam mu.
- Jak dasz mi powiedzieć to ci wszystko wytłumaczę.
- Dobrze już jestem cicho.
-Naczym to ja skończyłem.. A już wiem. Więc jak zdążyłaś zobaczyć twoja skóra zupełnie inaczej odbiera ciepło i słońce z otoczenia. To, dlatego że jesteś już gotowa. Gotowa by poznać prawdę. Niestety ja ci jej powiedzieć nie mogę złamałbym przyrzeczenie dane mojemu naszemu ojcu. Mogę ci tylko powiedzieć ze wskazówki możesz, powinnaś szukać wśród pasji twojej przyjaciółki Pauliny. Reszty musisz dowiedzieć się sama albo źle się to dla ciebie skończy.
-Yyyy, ale co się stanie… Mam do ciebie wiele pytań.
-Jakich?? Zadaj jedno a na nie odpowiem. –powiedział to tonem świadczącym o tym, że się o mnie martwi.
-Czemu mam wrażenie, że pragnę być koło ciebie z tobą? – musiałam zadać to pytanie ono najbardziej mnie dręczyło.
-To, dlatego że tak jest. Chcesz być ze mną, ale jeszcze nie dopuszczasz do siebie tej myśli. Niestety nic więcej nie mogę ci powiedzieć musisz sama doszukać się rozwiązania. Gdy już to zrobisz odmieni się twoje dotychczasowe życie. Mogę cię zapewnić, że będziesz bardziej szczęśliwsza niż dotychczas. Niestety ja już uciekam przemyśl sobie wszystko i do roboty. Mała musisz zrobić to, co stosowne nie dla siebie ale dla innych, których jeszcze nie znasz a niedługo pewnie poznasz.
-O, co ci chodzi??- spytałam zagubiona w tym, co się dowiedziałam.
-Twoje decyzje, które podejmiesz będą miały konsekwencje także dla innych. Dla rzeczy, o których nie masz pojęcia, że w ogóle istnieją. Do zobaczenia niedługo mam nadzieje.
 I zniknął zostawił mnie sama z tym wszystkim.
Obudziłam się w szpitalu.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz