Jechaliśmy ponad dwie godziny. Cody pędził jak szalony, nic nie mogło go zmusić do zwolnienia, nawet moje błagania.
-Musimy pogadać - powiedział
- O czym? - spytałam nie pewnie, ponieważ miał dziwny wyraz twarzy.
-Widzisz.... nie wiem jak zacząć.
-Najlepiej zacznij od początku - powiedziałam uśmiechając się by dodać mu otuchy.
-No ok... bo widzisz ja jestem osoba która poszukuje osób takich jak ty. Osób, które mają cząstkę krwi magicznej i mogą poznać tajemnice rodu.
-Yyyyy ja znam dobrze swoje drzewo genealogicze więc nie za bardzo rozumiem o co ci chodzi.
-Właśnie nie znasz - powiedział Cody zatrzymując się na skraju lasu. - Za chwilę wejdziemy w tą ścieżkę, którą widzisz przed sobą i się przekonamy czy jesteś gotowa by być tak odważna jak twoja prababka.
-Cody o co chodzi... zaczynam się trochę bać. Jesteś zbyt tajemniczy i na dodatek zaczyna mi się kręcić w głowie.
-Im mniej wież tym lepiej dla ciebie na razie. Lecz obiecuję ci, że nie stanie ci się krzywda, nie pozwolę na to.
To było dziwne, nie wiedziałam co mam dalej robić. Byłam w lesie sama z nim. i jeszcze ta głupia głowa. Musiałam mu zaufać.
- Chodź już - ponaglał mnie.
Szliśmy jakieś dobre dwadzieścia minut. Skręcaliśmy tyle razy iż już sama nie byłabym w stanie wyjście z tego lasu. Byłam skazana się pilnować Cody'ego.
-A teraz posłuchaj mnie uważnie - powiedział bardzo stanowczo i poważnie.
-Tak...
- jesteśmy na miejscu. Zaraz będziesz musiała przejść test. Test który dowiedzie iż należysz do tego świata. Jedyne co mogę ci powiedzieć to to że za chwilę będziesz walczyła z czymś czego na oczy jeszcze nie widziałaś. Nie wiem co to będzie każda osoba ma innego przeciwnika. Lecz jestem pewien że nic ci nie będzie i sobie poradzisz musisz się skupić i będzie dobrze.
Oczami Cody'ego
Wiedziałem, że się boi, ale ona da radę ona jest moją drugą połówką według starszyzny.
To co się działo przez kolejne parę minut było okropne. Dziewczyna miała najgorszego przeciwnika jakiego mogła mieć. Miała ducha, który przybrał postać jej kochanego wuja.Nie była wstanie z nim walczyć. Jedyne co robiła to uciekała gdy duch ją atakował. Płakała, prosiła by to się skończyło. Nie mogłem na to patrzeć to było okropne.
I wreszcie nastąpiło coś co było nie uniknione. Nie wytrzymała duch odciął jednym spójnym ruchem jej głowę. Od razu ruszyłem w jej stronę lecz było już za późno, nie żyła.
Jedyne co przyszło mi do głowy to się zemścić. I to zrobiłem. Walczyłem, atakowałem i go zabiłem, lecz nie wiedziałem jakie były tego konsekwencje.
Trafiłem do miejsca o którym tylko słyszałem bądź czytałem. Byłem w zaświatach to była kara którą musiałem ponieść za zbyt wczesne zakochanie nie się i za zemstę.
Lecz i tak postanowiłem nie odpuścić gdy stąd wyjdę poszukam jej, wiem że jest jeszcze dla niej ratunek.
Ps.
Planuję zrobić drugą częśc tego, lecz na razie nie mam pomysłu. Wiec to odkładam na razie i zajmę się czymś innym :)
Ciekawe.
OdpowiedzUsuń